Polskie forum fanów serialu ,,Pingwiny z Madagaskaru - dołącz do naszej społeczności już dziś!


    Nasze Pingwiny Z Madagaskaru

    Share
    avatar
    SS
    Admin

    Liczba postów : 168
    Reputacja : 0
    Join date : 15/04/2016
    Age : 20

    Nasze Pingwiny Z Madagaskaru

    Pisanie by SS on Pią Kwi 22, 2016 7:13 pm

    ZOO w Central Parku. 22 kwietnia 2016
    Do Nowego Jorku powoli zaczęła wkraczać jedna z ulubionych pór roku mieszkańców zoo. Ciepłe, świeże, wiosenne powietrze skutecznie zachęciło wszystkie zwierzęta do relaksowania się w blasku słońca. Nawet rezydenci amfibiarium korzystali z nieuwagi strażników i próbowali przedostać się na wolność. W dniach jak te, zoo cieszyło się zazwyczaj licznymi odwiedzającymi i znacznymi zyskami. Piękna pogoda działała na ludzi niczym magnes. Jednak nie w tym roku.
    ___
    -I to jest prawdziwe życie. Ptaszki śpiewają, słońce świeci, a żaden rozwydrzony dzieciak nie próbuje nam przerywać wypoczynku - westchnął Szef.
    Szeregowy rozejrzał się niespokojnie dookoła i podszedł do przywódcy.
    -A... nie wydaje się panu, że ta cisza jest dosyć... no wie pan... złowroga? W tej porze roku zawsze odwiedzały nas tłumy człowieków.
    -Ci ci ci, Szeregowy... Nie gadaj tyle. Rozciągnij się lepiej na leżaku i rozkoszuj się tą piękną aurą wiosny w Central Parku. Jestem pewien, że wszyscy znów przygotowują jakąś idiotyczną paradę, czy coś w tym stylu. Nie ma się czym przejmować.
    Najmłodszy członek oddziału przez chwilę wyglądał, jak gdyby chciał polemizować ze Skipperem, ale uspokajające słowa szybko na niego podziałały i wyciągnął się wygodnie na swym siedzeniu.
    -Ryyyyyyyyyyyyba... - wymruczał Rico, po czym przewrócił się na drugi bok.
    avatar
    Kowalski, opcje!

    Liczba postów : 924
    Reputacja : 2
    Join date : 16/04/2016
    Age : 17
    Skąd : Polska xD

    Re: Nasze Pingwiny Z Madagaskaru

    Pisanie by Kowalski, opcje! on Pon Lip 11, 2016 3:10 pm

    ZOO w Central Parku. 22 kwietnia 2016
    Do Nowego Jorku powoli zaczęła wkraczać jedna z ulubionych pór roku mieszkańców zoo. Ciepłe, świeże, wiosenne powietrze skutecznie zachęciło wszystkie zwierzęta do relaksowania się w blasku słońca. Nawet rezydenci amfibiarium korzystali z nieuwagi strażników i próbowali przedostać się na wolność. W dniach jak te, zoo cieszyło się zazwyczaj licznymi odwiedzającymi i znacznymi zyskami. Piękna pogoda działała na ludzi niczym magnes. Jednak nie w tym roku.
    ___
    -I to jest prawdziwe życie. Ptaszki śpiewają, słońce świeci, a żaden rozwydrzony dzieciak nie próbuje nam przerywać wypoczynku - westchnął Szef.
    Szeregowy rozejrzał się niespokojnie dookoła i podszedł do przywódcy.
    -A... nie wydaje się panu, że ta cisza jest dosyć... no wie pan... złowroga? W tej porze roku zawsze odwiedzały nas tłumy człowieków.
    -Ci ci ci, Szeregowy... Nie gadaj tyle. Rozciągnij się lepiej na leżaku i rozkoszuj się tą piękną aurą wiosny w Central Parku. Jestem pewien, że wszyscy znów przygotowują jakąś idiotyczną paradę, czy coś w tym stylu. Nie ma się czym przejmować.
    Najmłodszy członek oddziału przez chwilę wyglądał, jak gdyby chciał polemizować ze Skipperem, ale uspokajające słowa szybko na niego podziałały i wyciągnął się wygodnie na swym siedzeniu.
    -Ryyyyyyyyyyyyba... - wymruczał Rico, po czym przewrócił się na drugi bok.

    Kowalski
    Szeregowy miał słuszność, ta cisza wydawała mi się... zbyt cicha. Ale to był mój pierwszy wolny dzień od, nie przymierzając, dwóch tygodni i dziś nie zamierzałem rzucać się znowu w wir obowiązków. Widziałem, że Szef też nie ma na to ochoty, choć nie był już tak zrelaksowany jak przed uwagą młodego. Co oczywiście nie uszło mojej uwadze. Dyskretnie obserwowałem dowódcę znad swojego kubka z koktajlem.
    - Co? - głos dowódcy sprawił, że dosłownie podskoczyłem, omal nie wylewając na siebie zawartości kubka, a na policzki wypłynął mi rumieniec. - Mam coś na dziobie? - spytał. A jednak zauważył. Byłem pewien, że mogę go dyskretnie obserwować, ale chyba się przeliczyłem.
    - Kowalski, mówię do ciebie! Przyglądałeś mi się.
    - Ja... Ja tylko... Ja nie chciałem. - udało mi się wykrztusić. - Martwię się o pana. Jest pan inny niż zwykle.
    - Co to znaczy inny?
    - Jakby gdzieś uleciała pańska paranoja.
    - Po pierwsze nie mam paranoi, po drugie nic mi nie jest. Nie zamierzam sobie psuć wolnego dnia. - odwróciłem wzrok, czując, że rumienię się coraz bardziej. Szeregowy otworzył dziób chyba mając na końcu języka jakiś cięty tekst.


    Czy mam kopiować poprzednią treść i wklejać tutaj tak jak w historii Kowalskiego i Skippera?


    _________________
    avatar
    Isia

    Liczba postów : 185
    Reputacja : 1
    Join date : 16/04/2016
    Age : 18
    Skąd : Polska :3

    Re: Nasze Pingwiny Z Madagaskaru

    Pisanie by Isia on Pią Lip 22, 2016 5:23 pm

    Nagle, czterej komandos krzyknęli z zaskoczenia. Na wybiegu pingwinów, pojawił się Hans...
    -A więc znowu się spotykamy. Miło cię widzieć, Skipper-powiedział Hans. Szef gwałtownie poderwał się z leżaka.
    -Co ty tu w ogóle robisz? Miałeś być w Danii!
    -Wygnano mnie. Ci Duńczycy są tacy niewdzięczni...Ale to nie ma teraz znaczenia. Liczy się to, że jestem tutaj i liczę na to, że powspominamy dawne dzieje-złośliwy uśmiech nie schodził z dzioba Hansa.


    To co, mam tego Hansa? Będę się starała to rozruszać, więc założyłam że mam Very Happy Jeżeli nie, proszę mnie poinformować.


    _________________

    Sponsored content

    Re: Nasze Pingwiny Z Madagaskaru

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Wto Lis 21, 2017 11:49 pm